MI6 – wywiad w służbie Jej Królewskiej Mości

Gdyby James Bond starał się o pracę w prawdziwych służbach wywiadowczych, z pewnością by jej nie dostał. Jego metody za bardzo rzucają się w oczy. Brytyjski Secret Intelligence Service, lepiej znany jako MI6, właśnie prowadzi rekrutację.

Jako pionier nowoczesnej służby wywiadowczej, MI6 stawiany jest pod względem skuteczności w jednym szeregu z izraelskim Mosadem czy amerykańską CIA. Jednak, mimo późniejszych sukcesów, początki brytyjskiego wywiadu zagranicznego przypominały bardziej poczynania Monty Pythona niż Jamesa Bonda.

Historia MI6 sięga 1909 roku, kiedy to powstała pierwsza agencja do inwigilowania Niemców, mieszkających w Wielkiej Brytanii. W społeczeństwie nasilała się przedwojenna gorączka oraz antyniemieckie nastroje. Coraz częściej padały oskarżenia o szpiegostwo wobec obcokrajowców. Agencję nazwano Secret Service Bureau, a jej szefem został ekscentryczny Mansfield Smith-Cumming, do którego zaczęto zwracać się per „C”. Nowy szef, były kapitan marynarki wojennej, który cierpiał na chorobę morską, miał już na koncie pewne osiągnięcia. Gromadził informacje wywiadowcze w Prusach i na Bałkanach, podając się za niemieckiego biznesmena. Sukces polegał na tym, że nie mówił po niemiecku.

W pierwszych latach działalności wywiad zagraniczny zasłynął z przekazywania fałszywych informacji jako faktów. Te czasy otacza cała masa legend i anegdot. To właśnie wtedy agencja twierdziła, że niemieckiego szpiega można poznać po dodatkowym rzędzie zębów w ustach. Wywiad szukał także na terenie Wielkiej Brytanii zmagazynowanej niemieckiej broni, która nie istniała.

Pierwszym, głośno odtrąbionym sukcesem, było stworzenie obszernej dokumentacji na temat sterowców, groźnej broni w tamtych czasach. Wywiad był chwalony za swą skuteczność, choć tak naprawdę wszystkie informacje były publicznie dostępne. Wystarczyło je tylko przetłumaczyć z niemieckiego na angielski.

Szpiegowskie nasienie

Czasy Cumminga to także zainteresowanie szpiegowskimi gadżetami i sposobami nad utajnieniem komunikacji. Szczególnie przydatny mógłby być niewidzialny atrament, dlatego w 1915 roku „C” zwrócił się do Uniwersytetu Londyńskiego o pomoc. W pamiętnikach zapisał jednak, że to nie naukowcy, a jeden z jego agentów odkrył, że najlepiej do tego zadania nadaje się ludzka sperma. Był to sposób niewykrywalny przez ówczesne środki i dostępny dla każdego męskiego agenta, który zawsze posiadał zapas świeżego „atramentu”.

„C” miał też ciekawy pomysł na rekrutację nowych pracowników. Oficjalnie nie mógł przyznać, że jest z wywiadu, dlatego przedstawiał się jako urzędnik rządowy i w czasie rozmowy dźgał się niespodziewanie nożem w nogę. Jeśli kandydat zemdlał, był to koniec rekrutacji. Oczywiście noga nie była prawdziwa tylko drewniana. „C” stracił ją w wypadku samochodowym we Francji. Chodził przy pomocy laski, w której, jak na szpiega przystało, miał ukryte ostrze.

Mimo tak burzliwych początków, do 1918 roku siatka miał już 800 agentów w Europie Zachodniej, którzy donosili na temat ruchu wojsk wroga.

W kolejnych latach wywiad wojskowy zmieniał się i rozrastał. W szczytowym momencie miał już 19 wydziałów. MI1 zajmowało się zarządzaniem informacjami, MI11 łamaniem szyfrów, MI2 Rosją i Skandynawią, a MI4 wywiadem lotniczym. Wreszcie wszystkie sekcje zostały wchłonięte przez MI5 i MI6. Służba działała na początku pod wieloma szyldami: Foreign Intelligence Service, Secret Service, MI1(c), Special Intelligence Service, a także C’s organisation. Około 1920 roku nadano jej nazwę Secret Intelligence Service (SIS), używaną jako oficjalną do dziś. Nieformalne miano MI6 (Wywiad Wojskowy, sekcja 6), jako określenie całego wywiadu zagranicznego, przylgnęło do niego w czasie drugiej wojny światowej.

Nowe wyzwania

MI6 wiódł absolutny prym na szpiegowskim polu do lat 50. XX wieku, choć później, w czasie zimnej wojny, także wykazywał się aktywnością. We współpracy z CIA doprowadził między innymi do obalenia kilku reżimów, jak w Kongo w 1961 czy Iranie w 1953 roku. Obecnie dowiadujemy się o jego zaangażowaniu w niemal wszystkich ważniejszych konfliktach na świecie – od Bałkanów, przez Libię, aż po Irak i Syrię.

Według Aleksa Youngera, obecnego szefa wywiadu zagranicznego, dziś największe zagrożenia to cyberterroryzm oraz rozwój propagandy i dezinformacja. Dlatego MI6 bardzo ściśle współpracuje z kontrwywiadem (MI5) i GCHQ,

agencją zajmującą się inwigilacją. Ich roczny budżet liczony jest w miliardach funtów i wciąż dodawane są nowe środki.

Miarą sukcesu tajnych służb ma być to, że mimo dużego zaangażowania kraju w walkę z islamskimi terrorystami, od 2005 roku, kiedy to w Londynie zginęły 52 osoby, nie było wielkich ataków na Wyspach. W swym niedawnym wystąpieniu publicznym Younger, jedyna osoba z MI6, która może być zidentyfikowana, przyznał, że służby udaremniły już 12 zamachów terrorystycznych od 2013 roku.

Do czynników sprzyjających działaniom wywiadu można zaliczyć prawo, pozwalające śledzić niemal każdego i o każdej porze, co jest dość niespotykane w zachodnim świecie. Bezpieczeństwu z pewnością pomaga też położenie na wyspie, ale wywiad odgrywa tu kluczową rolę. Służby starannie dobierają personel, który jest wyjątkowo liczny. Brytyjskie agencje wywiadowcze mają 12 tysięcy pracowników, najwięcej w Europie. Dodatkowo na korzyść służb przemawia doświadczenie, zdobyte w czasie działalności w koloniach i podczas walki z terroryzmem w Irlandii Północnej.

Agenci na start

Według oficjalnych danych, zamieszczonych na stronie internetowej MI6 (sis.gov.uk), służba ta zajmuje się wyszukiwaniem potencjalnych kontaktów, ludzi zbliżonych do kręgów podejrzewanych na przykład o terrorystyczne zamiary.

Zadaniem oficerów wywiadu (Intelligence Officer, IO) jest zbadanie takiego kontaktu, jego motywacji i osobowości, oraz ocena tego, czy może być potencjalnym agentem. Oficerowie sami na ogół nie biorą bezpośredniego udziału w akcjach na miejscu. Nie są w stanie za każdym razem przeniknąć w struktury inwigilowanych grup. Dlatego rekrutują ich członków, naukowców i innych ludzi z dostępem do pożądanych informacji.

Oficerowie organizują spotkanie i rozpoczyna się budowa relacji partnerskich, opartych na zaufaniu. Potencjalny agent jest osobą, która ryzykuje w tej grze najwięcej. To on dostarcza kluczowych informacji na temat podejrzanej grupy, donosi na temat używanego sprzętu czy terrorystycznych zamiarów.

Specyfiką służb wywiadowczych jest działalność z dala od blasku fleszy i pierwszych stron gazet. Oficjalna historia MI6 kończy się na roku 1949. Wiedzę na temat późniejszych poczynań wywiadu zagranicznego możemy czerpać jedynie z doniesień prasowych i przecieków. W przypadku wywiadu brytyjskiego, państwo oficjalnie potwierdziło istnienie SIS dopiero w 1994 roku. Dziś MI6 na swojej stronie internetowej lakonicznie wspomina o ostatnich sukcesach: zapobieganie atakom terrorystycznym, ochrona olimpiady w Londynie, doprowadzenie do zniszczenia broni masowej zagłady w Libii oraz rozbicie siatki, która sprzedawała technologie nuklearne.

W kolejnych latach wywiad wojskowy zmieniał się i rozrastał. W szczytowym momencie miał już 19 wydziałów. MI1 zajmowało się zarządzaniem informacjami, MI11 łamaniem szyfrów, MI2 Rosją i Skandynawią, a MI4 wywiadem lotniczym. Wreszcie wszystkie sekcje zostały wchłonięte przez MI5 i MI6. Służba działała na początku pod wieloma szyldami: Foreign Intelligence Service, Secret Service, MI1(c), Special Intelligence Service, a także C’s organisation. Około 1920 roku nadano jej nazwę Secret Intelligence Service (SIS), używaną jako oficjalną do dziś. Nieformalne miano MI6 (Wywiad Wojskowy, sekcja 6), jako określenie całego wywiadu zagranicznego, przylgnęło do niego w czasie drugiej wojny światowej.

Przekleństwo i błogosławieństwo

Oficerowie wywiadu działają w ścisłej tajemnicy. Według najnowszych wytycznych mają jednak prawo przyznać się rodzinie, gdzie pracują, jeśli poczują taką potrzebę. Nie są uprawnieni, by ujawniać więcej szczegółów.

W jednym z radiowych wywiadów Hugh Bonneville, aktor znany z serialu „Downton Abbey”, wspomniał, że jego matka pracowała dla MI6. Artysta zastrzegł jednak, że nigdy nie mówiła o swojej posadzie, a on sam połączył fakty dopiero lata później.

Nie wszyscy są jednak tak ostrożni. John Sawers, poprzedni szef MI6, mało nie stracił pracy po tym, jak jego żona opublikowała na Facebooku informacje na temat całej jego rodziny, łącznie z adresem zamieszkania, zdjęciami przyjaciół i dzieci.

Współcześnie wiemy też o kilku osobach, które same zrezygnowały z pracy w MI6, by zająć się pisaniem powieści. Tak było w przypadku Davida Johna Moore Cornwella, znanego pod pseudonimem John le Carré, autora słynnych historii o szpiegach, jak choćby ta: „Druciarz, krawiec, żołnierz, szpieg”.

Cała ta aura tajemniczości, otaczająca MI6, sprawia, że bywa on

często i nie zawsze słusznie utożsamiany z działalnością fikcyjnych postaci. Najsłynniejszą z nich jest oczywiście James Bond. Alex Younger ocenił w wywiadzie dla „Guardiana”, że jest to jednocześnie „przekleństwem i błogosławieństwem”. Dodał także, że „gdyby Bond starał się o pracę, musiałby zmienić trochę swoje zachowanie. Z drugiej strony marka Bonda sprawiła, że MI6 jest najbardziej rozpoznawalną służbą wywiadowczą na świecie”.

Bond, James Bond

Ian Fleming, twórca postaci najsłynniejszego literacko-filmowego szpiega, nie przeszedł rekrutacji do pracy w SIS. Działał natomiast w wywiadzie marynarki morskiej i może dlatego nie zawsze metody pracy Bonda są zgodne z rzeczywistością, począwszy od słynnej „licencji na zabijanie”. W nielicznych i do tego anonimowych wywiadach dla brytyjskich mediów, obecni oficerowie zarzekają się, że nie mają takowego monopolu. Bondowi to nie przeszkadza. Jak wyliczają jego fani, w kilkudziesięciu filmach o swoich przygodach zabił na ekranie ponad 220 osób. Najbardziej morderczy był Bond Pierce’a Brosnana, z siedemdziesięcioma sześcioma trupami na koncie.

Dla kontrastu możemy dodać, że Bond pocałował na ekranie 61 kobiet. Najbardziej całuśny był Roger Moore – 20 pań uległo jego czarowi.

Ironią jest też  fakt, że siedziba jednej z najtajniejszych organizacji jaką jest SIS zajmuje eksponowane miejsce w samym sercu Londynu. SIS Building, zwany też Budynkiem MI6, mieści się przy 85 Vauxhall Cross, nad Tamizą.

Majestatyczny gmach inspirowany był architekturą lat 30., ale także świątyniami azteckimi. Budowę ukończono w 1994 roku, a jej szacunkowy koszt wraz z działką to 152 miliony funtów. Budynek jest przystosowany do pracy tajnych służb, dysponuje przestronnymi podziemiami; spekuluje się także, że może mieć specjalny tunel pod rzeką, łączący go z Whitehall.

W tym przypadku rzeczywistość kilka razy przeniknęła się z fikcją. Budynek, za zgodą jego lokatorów, kilka razy pojawił się w filmach z Bondem w roli głównej. Były to „GoldenEye”, „Świat to za mało” i „Śmierć nadejdzie jutro”. W filmie „Skyfall” twórcy pozwolili sobie nawet na wybuch, który doszczętnie zniszczył majestatyczną siedzibę MI6.

Idealny kandydat

– Rewolucja informatyczna fundamentalnie zmieniła środowisko naszego działania – powiedział Younger w niedawnym publicznym wystąpieniu. – Za pięć lat będą dwa rodzaje wywiadów: te, które to rozumieją i się dostosowują, i te, które nie nadążają.

Dlatego wszystkie trzy brytyjskie agencje wywiadu – MI5, MI6 i GCHQ są rozbudowywane i zatrudniają nowych ludzi. MI5 powiększy ilość pracowników z 4000 do 5000, a MI6 z 2500 do 3500. Cała operacja ma potrwać cztery lata.

Dzisiejsza rekrutacja różni się nieco od poprzednich. Jak relacjonują dawni szpiedzy, kiedyś na uniwersytetach można było zostać zaproszonym na rozmowę przez kolegę lub wykładowcę. Teraz sieci zarzucone są o wiele szerzej: służba organizuje na uczelniach prezentacje i zachęca do zgłaszania się przy użyciu strony internetowej.

– Nie ma „typu szpiega”, którego szukają – twierdzi Harry Ferguson, były agent i autor książki „Spy: A Handbook”. W wywiadzie dla „Guardiana” powiedział, że służby potrzebują niezależnych, samowystarczalnych ludzi. Chodzi o to, by zatrudnić jak największą mieszankę talentów i osobowości. Dodatkowo nową tendencją jest przyjmowanie kandydatów starszych i bardziej doświadczonych życiowo, takich, którzy coś już osiągnęli, ale chcą zmiany. Takim osobom łatwiej oceniać sytuację, mają dystans i doświadczenie, a także mogą łatwiej się ukrywać i pracować pod przykrywką.

Secret Intelligence Service, jak sam o sobie pisze na stronie, jest pracodawcą specyficznym i prowadzi żmudną rekrutację. Kandydat powinien spełniać kilka wstępnych warunków.

Najważniejszym jest posiadanie obywatelstwa brytyjskiego, ponieważ agencja chroni brytyjskie interesy za granicą. Trzeba mieszkać w tym kraju przez większość czasu w ciągu ostatnich 10 lat. Od tej ostatniej zasady jest jednak kilka wyjątków – jeśli kandydat studiował za granicą, służył za granicą w brytyjskiej armii albo mieszkał za granicą z rodzicami.

Ponadto, przynajmniej jedno z rodziców kandydata musi mieć obywatelstwo brytyjskie lub istotne więzy z Wielką Brytanią. Jeśli aplikant ma dwa paszporty, nie jest to dyskwalifikujące, ale zostanie poproszony o zrzeczenie się drugiego.

W pierwszym etapie sprawdzana jest także historia chorób i przeprowadzany test na obecność narkotyków w organizmie. Kandydat odpada, jeśli zażywał ecstasy czy kokainę w ciągu ostatnich 12 miesięcy, lub cannabis czy amfetaminę w ciągu ostatnich 6 miesięcy.

Należy przygotować się także na prześwietlenie całej historii życia, łącznie ze sprawami finansowymi. MI6 szuka nie tylko oficerów wywiadu, ale także biznesmenów, pracowników kadr, naukowców, inżynierów i językoznawców.

#jestemSzpiegiem

Mimo braku licencji na zabijanie, przepytywani przez „The Telegraph” anonimowi oficerowie chwalili sobie swoje zajęcie. Choć może nie jest tak ekscytujące jak pokazują to filmy, to jednak pełne przygód i wyjazdów w egzotyczne miejsca.

Kandydat do pracy w MI6 powinien zadać sobie jednak jeszcze jedno pytanie i wcale nie chodzi tu o kwestie moralne związane ze szpiegowaniem innych. Oficerowie wywiadu działają w świecie tajemnym i nie mogą chwalić się swoimi osiągnięciami. Dlatego, paradoksalnie, w XXI wieku i przy powszechnym dostępie do Internetu, najtrudniejszym może okazać się opanowanie pewnej pokusy. Jakiej? Wrzucenia na Facebooka selfie z unieszkodliwionym terrorystą.

Potrafilibyście się oprzeć?

Autor | Jarek Sępek

źródło: http://openmagazyn.pl/mi6-wywiad-sluzbie-krolewskiej-mosci/

Ten wpis został opublikowany w kategorii Wielka Brytania. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *