Curacao – aspekty praktyczne > CURACAO (Holandia)

Formalnie część Holandii (Antyli Holenderskich), praktycznie kraj w pełni niezależny. Ma własną walutę opartą na dawnym holenderskim guldenie, flagę, rząd, do wjazdu na teren wyspy potrzebna jest wiza (wprawdzie dawana bezpłatnie na lotnisku, ale zawsze).

Dojazd na wyspę – w zasadzie w chwili obecnej tylko samolot, z Europy dość regularnie lata KLM, z Ameryki Południowej przeloty lokalnymi liniami (ja leciałem DAE z Caracas). Kiedyś dostępne były promy z Coro (najbliższy port w Wenezueli), obecnie za Chavesa już nie funkcjonują, a szkoda, bo byłoby najbliżej.

Pieniądze – walutą obowiązująca na całych Antylach Holenderskich jest gulden antylski (floren, albo nafl). Kurs do dolara jest stały (1USD to 1,77 NAFL), zresztą dolary są w powszechnym użyciu, można płacić nimi we wszystkich sklepach (choć resztę można otrzymać w dolarach, jak się ma szczęści, albo guldenach najczęściej). Powszechnie akceptowane są karty kredytowe. Dostępne są również bankomaty ATM.

Język – oficjalny oczywiście holenderski, ale w powszechnym użyciu jest również hiszpański i angielski. Ciekawostką jest lokalny dialekt nazywany papiamentu, czyli mieszanina kreolska trzech głównych języków oraz portugalskiego i lokalnych indiańskich narzeczy.

Jedyne lotnisko na wyspie (nazywa się Hato) znajduje się w północnej części, dojazd do Willemstad (stolica i główne miasto) albo busem miejskim – stała cena (w przeliczeniu poniżej 1 dolara), albo taksówką – też w miarę stała opłata 25 USD (jakoś nie chcą zejść niżej). Odległość lotnisko – Willemstad to jakieś 15 km, ale bus przejeżdża to w nieco ponad godzinę, bo mocno kluczy po drodze. Busy jadą z częstotliwością jeden na półtorej-dwie godziny, opłata za przejazd u kierowcy.

Pośrodku wyspy wznosi się, dobrze widoczna z wielu miejsc na wyspie, rafineria ropy naftowej (jest jakiś kontrakt podpisany z Chavesem na przerób ropy wenezuelskiej). Stanowi ona od lat element kontrowersji pomiędzy ekologami i turystycznym charakterem wyspy, a pozostałą populacją (w końcu to największy pracodawca).

Największą atrakcją Curacao jest doskonale zachowane kolonialne centrum Willemstad, z historycznymi dzielnicami (Punda, Otrobanda, Scharloo, Pietemaai), wpisane na listę Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO (polecam szczególnie Otrobandę, gdzie można oglądać domki dawnych, czarnych niewolników). Pundę z Otrobandą łączy niedawno wyremontowany „składany”, pontonowy most im. Królowej Emmy, którego specjalny mechanizm umożliwia wpływanie i wypływanie statków. Oczywiście dostepne są równiez takie atrakcje jak plażowanie, nurkowanie (może nie jakies słynne, ale rafy koralowe są), czy sufring (ponoć naprawdę niezłe fale).

Wyspa jest dość droga. Normalne ceny hosteli (a nie ma ich zbyt dużo) zaczynają się od 50 USD za pokój – dotyczy tych, które można znaleźć w internecie, bez internetu, chodząc po Willemstad, znalazłem w Otrobandzie 2 hoteliki znacznie tańsze, standard średni, mogę podesłać namiary (ceny 20-30 usd za pokój).

Przy wylocie z wyspy (niestety przekleństwo większości krajów karaibskich i południowo-amerykańskich) pobierany jest podatek wylotowy (32 USD za loty poza Antyle Holenderskie i 8 USD w przypadku lotów na Bonnaire czy Arubę).

Formalnie część Holandii, faktycznie kraj, który mozna uważać za w pełni samodzielny, warto odwiedzić ze względu na świetnie zachowaną zabudowę z czasów kolonialnych

źródło: https://www.globtroter.pl/artykuly/1295,curacao,holandia,curacao,aspekty,praktyczne.html

Ten wpis został opublikowany w kategorii Antyle Holenderskie, Kraje i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *