Łobez w systemie obronnym Wału Pomorskiego – 03.1945

W czasie pierwszych dni marcowej ofensywy najdalej ku morzu dotarły radzieckie czołgi 1 Armii Pancernej. W nocy z 1 na 2 marca pancerne zagony wyszły z rejonu Ińska, opanowały miejscowość Dobra i podeszły pod Łobez. Niestety nie ma wiele informacji o walkach w samym mieście. Wiadomo, iż niemiecka obrona rejonu Łobza składała się z rowów strzeleckich oraz dużej liczby barykad i zapór drogowych, które zamykały wszystkie drogi do miasta. Nie posiadało ono garnizonu wojskowego. Radzieckie oddziały pancerne napotkały niespodziewany silny opór, gdyż miasta broniły sfanatyzowane grupy Hiterjugend (HJ). Była to młodzieżowa organizacja NSDAP zorganizowana na wzór paramilitarny w 1922 r., jako przybudówka Oddziałów Szturmowych (SA). Do Hiterjugend należała młodzież w wieku od 14 do 18 lat. W latach 1939-1945 HJ pełniło rolę wojskowej służby pomocniczej. Do obrony Łobza młodzież niemiecka używała pancerfaustów– czyli bezodrzutowych granatników przeciwpancernych jednorazowego użytku.
2 marca 1945 r. w godzinach wieczornych miasto zostało ostrzelane pociskami artyleryjskimi z rejonu Suliszewic przez 44 Brygadę Pancerną Gwardii pułkownika J. J. Gusakowskiego. Po ciężkich nocnych walkach ulicznych Łobez został zdobyty 3 marca. Warto tutaj dodać, iż oddziały młodocianych członków Hiterjugend (z których utworzono kompanie bojowe „Jagdkommandos”) wsławiły się w obronie Pyrzyc w lutym 1945 r. Ich dowódcą został obersturmfuhrer (pułkownik) Kraus. Jedna z takich grup, zwana „Koch”, walcząc o gazownię miejską trzy dni bez przerwy, broniła się w okopach na terenie miasta, a 15-letni H. Bahrmann zniszczył radziecki czołg. Inny członek HJ R. Noll, spalił barak, gdzie walczyli żołnierze radzieccy, 16-letni J. Klinger zabił szeregowca sowieckiego, który oddawał się do niewoli. Tym członkom rozfanatyzowanych dzieci nadano w prasie pomorskiej wielki rozgłos i w dniu 13 lutego opublikowano zdjęcie grupy chłopców z Hiterjugend, którzy w nagrodę za swe osiągnięcia zostali przyjęci przez gauleitera Schwede-Coburga w jego szczecińskim gabinecie. Obecny był przy tym generał dowodzący odcinkiem obrony Pyrzyc.
Między Łobzem a Świdwinem w okrążeniu znalazły się 4 dywizje niemieckie 10 korpusu SS (na obszarze 20 x 20 kilometrów znajdowało się od 15 do 20 tysięcy żołnierzy niemieckich z ogromną ilością sprzętu bojowego) – dowódca generał G. von Krappe. Wydał on rozkaz przebijania się przez pierścień wojsk polskich i radzieckich. Powtarzały się desperackie ataki osaczonego nieprzyjaciela. Nie bacząc na ponoszone ciężkie straty, Niemcy nieustannie podejmowali próby wyjścia z okrążenia. Część żołnierzy niemieckich przerwała okrążenie w rejonie Smardzka i wycofała się w kierunku Trzebiatowa. W czasie ucieczki, 5 marca, oddziały niemieckie ostrzelały z armat Świdwin. Także nieznacznym siłom wroga udało się przerwać okrążenie radzieckiego 7 korpusu piechoty w pobliżu Grabowa (powiat Łobez), lecz już w rejonie Reska zostały one ponownie otoczone i doszczętnie rozbite. W dniach 6-7 marca 1945 r. jednostki I Armii Wojska Polskiego, likwidując świdwińskie zgrupowanie niemieckie, wyeliminowały w walki 2500 żołnierzy i wzięły do niewoli 5200 jeńców. Zdobyto znaczne ilości sprzętu bojowego, środków transportowych (w Kluczkowie zdobyto 500 samochodów i 800 wozów taborów) i zaopatrzenia wojennego.
W okolicy Łobza w ciągu kilku następnych marcowych dni 1945 r. toczyły się walki z rozbitkami niemieckimi uciekającymi z „Kotła świdwińskiego” na zachód. Grupa oddziałów nieprzyjaciela została rozbita na przedmieściach Łobza przez radziecką 265 Dywizję Piechoty 7 Korpusu Armijnego, którego zadaniem było od zachodu zamykać „Kocioł świdwińśki”. W innym wypadku w rejonie Łobza dnia 6 marca 43 pułk artylerii lekkiej ze składu 6 brygady artylerii Wojska Polskiego zatrzymał się w rejonie Świętoborza na odpoczynek i został zaatakowany przez oddział niemiecki w sile 20 czołgów i około 500 żołnierzy (2 km na południe od Łobza). Walka trwała kilka godzin. Doszło do walki na najbliższą odległość. Atak niemiecki z wielkimi trudnościami został przez stronę polską odparty. Kolumna niemiecka została rozbita. Po obu stronach straty były duże (Niemcy stracili około 200 żołnierzy). Zniszczeniu uległo kilka polskich samochodów. Po stronie polskiej zginęli miedzy innymi: porucznik Aleksander Segal, porucznik Jan Córuś, kapitan Michał Pisariew, a także podporucznik Franciszek Niewidziajło. Tak wspomina to tragiczne wydarzenie jeden ze świadków: podporucznik Sałkowski (szef kancelarii sztabu):
„Nocą dnia 5 marca 1945 roku zajęliśmy obronę na zachód od miasta Łobez. Następnego dnia o godzinie 6.00 rano pozycje nasze zostały zaatakowane przez grupę nieprzyjacielską, usiłującą przedrzeć się przez nasze linie. Postanowiliśmy wycofać się ze sztabem w kierunku Łobza. Podporucznik Niewidziajło, zszedł z szosy w pole, przypuszczając, że tak jest bezpieczniej. Drogę mu zagrodziło kilku wyskakujących z pobliskich krzaków Niemców. Zaczęli głośno coś krzyczeć i strzelać. Niewidziajło otworzył ogień z trzymanego w pogotowia nagana (z broni maszynowej), kładąc jednego trupem na miejscu. Drugi Niemiec dał serię z automatu i Niewidziajło upadł na ziemię. W tej chwili padło czterech innych naszych ludzi bedących obok Niewidziajły. Działo się to wszystko na odległość 40 metrów – w ciągu jednej, dwu minut. Chybienie było wykluczone tak dla jednej, jak dla drugiej strony”.
Obronę ziem powiatu łobeskiego wojskom niemieckim utrudniały masowe ewakuacje z Pomorza Zachodniego ludności cywilnej (ewakuacje odbywały się od końca 1944 r. – do marca 1945 r.). Powiatom Białogard i Kołobrzeg w połowie lutego 1945 r. przydzielono do okresowego zakwaterowania dodatkową masę 70 tys. uchodźców. Do końca tego miesiąca nakazano opróżnić ziemie pomorskie aż do Odry. W celu przyspieszenia należało ruch na ziemiach utrzymywać dniem i nocą. Konwoje przybywające z bocznych dróg, według niemieckiej instrukcji z 16 lutego, miały za dnia odpoczywać w kwaterach, wieczorem zaś udawać się w drogę. Tak więc tylko nocami ciągnęły konwoje z kierunków Czaplinek-Połczyn-Białogard-Karlino oraz Świdwin-Sławoborze Łobez-Gryfice. Inną trasą ewakuacyjną były szosy: Bobolice-Tychowo-Byszyno-Sławoborze do szosy Koszalin-Szczecin. Przez Świdwin ciągnęły również konwoje z powiatu szczecineckiego. Ostatni z nich wyruszył furmankami jeszcze 26 lutego 1945 r. kierując się przez Świdwin na Gryfice i dalej przez Golczewo, Wolin do Świnoujścia. Przeciążono szosy do ostatnich granic. Na trasach Świdwin – Kołobrzeg i Świdwin – Łobez setki wozów i padniętych koni utrudniały ruch ewakuacyjny. Trudna do rozładowania sytuacja powstała w Połczynie Zdroju, w wyniku większego zatarasowania konwojów, które nie wszystkie zdołały opuścić miasta przed nadejściem wojsk polskich. W związku z zahamowaniem konwojów w Połczynie 11 lutego wyznaczono dodatkowe trasy ewakuacyjne przez: Połczyn – Sława – Rubinowo – Resko i Połczyn- Bierzwnica – Kluczkowo – Świdwin- Łobez – Nowogard. Jednostki armii polskiej i formacji radzieckich, zajmujące ziemie powiatu, niejednokrotnie napotykały na drogach kilometrowe konwoje niemieckich uchodźców cywilnych, bezgranicznie zagubionych, zdezorientowanych, głodnych, zmarzniętych i niepewnych swego losu.

Bibliografia:


Tygodnik Łobeski – Łobez w systemie obronnym Wału Pomorskiego (wppp.pl)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kraje. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *